
Wydarzenia
|
Nie każdy korzysta na konsumpcji Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności
handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. Niewypłacalności obejmują
niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form
postępowania restrukturyzacyjnego. Kluczowe wnioski:
Liczba niewypłacalności jest w tym roku bardziej stabilna, mniejsze niż w ubiegłym roku
są wahania ich liczby w kolejnych miesiącach. Co więcej – pomimo jak na razie mniejszej o 2% ich
liczby w porównaniu do roku ubiegłego, od czerwca widoczny jest stopniowy trend wzrostu ich liczby.
Czy są to efekty dużej już statystycznie bazy, punktu odniesienia w liczbie niewypłacalności za lata ubiegłe? A może „stabilizującą” rolę spełniają zwiększone środki socjalne – a wiec i wydatki konsumenckie w roku wyborów? – Konsumenci rzeczywiście kupują więcej. Ale nie wszędzie –
nie wszyscy sprzedający na tym zyskują jednakowo. Zyskuje na tym tylko część handlu, a w największym
stopniu największe podmioty – ocenia Tomasz Starus, członek Zarządu Euler Hermes odpowiedzialny
za ocenę ryzyka. – Ponadto Polacy kupują trochę więcej, ale też towarów droższych, zarówno w
sektorze spożywczym, jak i wyposażenia mieszkań, udany sezon mają też np. biura turystyczne. Tym
niemniej małe sklepy nie są gremialnie na fali wznoszącej, a zapowiadane podniesienie płacy
minimalnej może dla części z nich być krytyczne – i tak już przegrywają walkę o pracownika z
większymi sieciami, mogącymi sobie pozwolić nie tylko na wyższe płace, ale też m.in. na
przyciągające ludzi benefity jak prywatna opieka zdrowotna etc. Więksi gracze jako pierwsi
wprowadzają też automatyzację w handlu – samoobsługowe kasy, które mogą zapewnić im ugruntowanie
przewagi w najbliższych latach, nie tylko dzięki obniżce kosztów i uniezależnieniu się od
dostępności pracowników i m.in. płacy minimalnej, ale także pozwalając im wkrótce kontynuować
sprzedaż we wszystkich niedzielach bez handlu.Budownictwo – (krótkotrwała?) przerwa w boomie W budownictwie kontraktów i pieniędzy jest i będzie w najbliższych miesiącach na rynku trochę mniej. Nowe, podpisywane kontrakty charakteryzują się tym, iż ich zwycięzcy w tym roku projektują, a gdy już to zrobią – to będą musieli uzyskać zezwolenia na budowę. Zamknięcie etapu dokumentacji, administracyjnych pozwoleń etc. potrwa, tak iż obecnie rozpisywane przetargi wejdą w fazę realizacji najwcześniej pod koniec przyszłego roku. Zmniejszyła się więc pula zleceń i firmy zaczęły ponownie o nie konkurować, a tymczasem koszty pracy i materiałów utrzymują się na wysokim poziomie, co jest dla wykonawców jeszcze większym problemem. W sierpniu zaczęła więc ponownie rosnąć (na razie nieznacznie) liczba niewypłacalności w budownictwie – dotyczyły one nie tylko firm realizujących inwestycje infrastrukturalne (m.in. prace oświetleniowe czy kanalizacyjne), ale w równym stopniu także wyspecjalizowane w budownictwie ogólnym – wznoszeniu budynków, co jest pewną niespodzianką zważywszy na popyt na rynku mieszkaniowym, ale też biurowym czy magazynowym. Usługi i sektor produkcyjny z największą liczbą niewypłacalności, ale innym ich charakterem ![]() W usługach mielismy do czynienia z bardzo zróżnicowanym profilem niewypłacalnych firm, nie ma jednej – dwóch grup firm które zdominowałyby publikacje w MSiG. Na liście tych niewypłacalnych znalazły się więc firmy obsługujące rynek nieruchomości, pośrednictwa finansowego, gastronomiczne, ochrony zdrowia, reklamowe etc. Tymczasem w sektorze produkcyjnym niewypłacalności skupiają się w dwóch-trzech kategoriach: przede wszystkim produkcji wyrobów metalowych, w tym części oraz różnego rodzaju konstrukcji, szerzej – produkcji wyrobów budowlanych oraz jak co miesiąc – produktów rolnych, żywności. Źródło: Euler Hermes dodano: 2019-09-25 06:36:07 |
















Euler Hermes, wiodący globalny ubezpieczyciel należności
handlowych, zbadał sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. Niewypłacalności obejmują
niezdolność do regulowania zobowiązań wobec dostawców, skutkującą upadłością bądź którąś z form
postępowania restrukturyzacyjnego.
Liczba niewypłacalności jest w tym roku bardziej stabilna, mniejsze niż w ubiegłym roku
są wahania ich liczby w kolejnych miesiącach. Co więcej – pomimo jak na razie mniejszej o 2% ich
liczby w porównaniu do roku ubiegłego, od czerwca widoczny jest stopniowy trend wzrostu ich liczby.
– Konsumenci rzeczywiście kupują więcej. Ale nie wszędzie –
nie wszyscy sprzedający na tym zyskują jednakowo. Zyskuje na tym tylko część handlu, a w największym
stopniu największe podmioty – ocenia Tomasz Starus, członek Zarządu Euler Hermes odpowiedzialny
za ocenę ryzyka. – Ponadto Polacy kupują trochę więcej, ale też towarów droższych, zarówno w
sektorze spożywczym, jak i wyposażenia mieszkań, udany sezon mają też np. biura turystyczne. Tym
niemniej małe sklepy nie są gremialnie na fali wznoszącej, a zapowiadane podniesienie płacy
minimalnej może dla części z nich być krytyczne – i tak już przegrywają walkę o pracownika z
większymi sieciami, mogącymi sobie pozwolić nie tylko na wyższe płace, ale też m.in. na
przyciągające ludzi benefity jak prywatna opieka zdrowotna etc. Więksi gracze jako pierwsi
wprowadzają też automatyzację w handlu – samoobsługowe kasy, które mogą zapewnić im ugruntowanie
przewagi w najbliższych latach, nie tylko dzięki obniżce kosztów i uniezależnieniu się od
dostępności pracowników i m.in. płacy minimalnej, ale także pozwalając im wkrótce kontynuować
sprzedaż we wszystkich niedzielach bez handlu.